Myślę więc jestem – zapisał Kartezjusz w XVII wieku na stronach swojej  książki „Medytacja o filozofii pierwszej”. Do tego wniosku doprowadziło go konsekwentne wątpienie, którego celem było sprawdzenie realności otaczającego nas świata. W swojej metodologii chętnie opierał się na przykładzie demona, który poprzez swoje działania mógłby wpływać na nasze zmysły. W ten sposób zmieniałby to co widzimy i czujemy. W tym oszukanym świecie – twierdzi Kartezjusz – jedyną pewnością może być fakt własnego myślenia.

Och Kartezjuszu, jaka to szkoda, że nie otworzyłeś kolejnych drzwi. Że nie zadałeś następnego pytania.

Jeżeli obserwuję swoje myśli, to czy mogę być nimi?

Może wtedy byś zobaczył swojego demona, opiekuna, strażnika więziennego i reżysera naszego życia. Tego, który podpowiedział ci wniosek „myślę, więc jestem”. Ponad 80 miliardów komórek nerwowych połączonych ze sobą w zawiłą sieć, dniami i nocami pracuje nad tym wrażeniem. A my, uwikłani w pajęczynę własnych myśli, tracimy kontakt z realną oceną otaczającej nas rzeczywistości. Rzeczywistości, która mówi nam:

Jestem, bo obserwuję swoje myśli.

Ta niewielka zmiana w szyku słów, jest jak otwarcie okien w ciasnym pokoju. W pokoju, gdzie ściany, podłoga i sufit zbudowane są z naszych myśli. Z każdym uświadomieniem i przypomnieniem sobie tego, uwalniamy się z niego. Uczymy się traktować myśli i uczucia jako te, które po prostu wydarzają się w nas. Są niezbędnym bagażem w podróży przez życie, ale nie są nami. Powoli wprawiamy się w odkładaniu myśli na półkę, wtedy, kiedy nie są nam potrzebne.

Zapraszam Cię do krótkiego eksperymentu. Nie potrzebujesz do niego nic, poza swoimi myślami. A tych zapewne ci nie zabraknie. Kiedy za chwilę pojawi się jedna z nich, spróbuj ją zatrzymać. Następnie zadaj sobie kilka prostych pytań:

Dlaczego pomyślałem tą myśl?

Czy to ja postanowiłem chwilę wcześniej, że ją pomyślę, a dopiero potem ją pomyślałem?

Jeżeli to ja decyduję o pojawianiu się myśli, to czy potrafię postanowić, że przez minutę nie będę myśleć o niczym?

Jak poszło? Podobno największym dworcem kolejowym na świecie jest Grand Central na Manhattanie. Kiedyś można było pojechać z niego do wszystkich największych miast w USA. Dzisiaj obsługuje „tylko” ruch lokalny. Na tej dwupoziomowej stacji są 44 perony i 67 torów. Nasz Grand Central ma miliard razy więcej torów. Zatrzymanie ruchu pociągów na Manhattanie jest olbrzymim wyzwaniem. Co dopiero w naszej głowie.

Problemem jednak nie jest duży ruch w naszym prywatnym Grand Central. Nie jest to powodem  kłopotów. Problemem jest to, że wielu myślom nadajemy zbyt duże znaczenie. To to znaczenie determinuje wybór pociągu do którego jesteśmy wciągani. Czym większe znaczenie, tym intensywniej neuroprzekaźniki takie jak acetylocholina, adrenalina czy dopamina zasilają „silniki” myśli. A one uprowadzają nas ze stacji, na której chcieliśmy tylko minutę odpocząć.

Nie zlikwidujemy utworzonych tras. Za to możemy zmniejszyć na nich prędkość pociągów. Jak? Na przykład zmieniając nawyki językowe. Wyobraź sobie, że masz przed sobą duże wyzwanie. W takich momentach zazwyczaj mówimy, że czeka nas trudne zadanie i jesteśmy zdenerwowani. Zmiana nawyku językowego, ma nam pomóc w nieidentyfikowaniu się z myślami.  Czyli nie ty jesteś zdenerwowany, lecz twoje myśli są niespokojne: „To dla mnie duża szansa i czuję w sobie duży niepokój.” Zamiast mówić, że jesteś słaba bo nie udało ci się czegoś zrobić, możesz powiedzieć: „Następnym razem muszę się lepiej przygotować do tego zadania”.

Innym prostym sposobem uczenia się wysiadania z pociągu jest zapisywanie wybranych typów myśli. Zapisuj który raz dzisiaj, gdzie lub w jakiej sytuacji to się wydarzyło. Nic więcej. To ćwiczenie uczy obserwowania swoich myśli i… wysiadania z nich. Bo inaczej nie zauważysz gdzie jesteś i nie zapiszesz tego.

Mam jeszcze dla ciebie na koniec dobrą i złą wiadomość. Złą jest to, że to co proste, najczęściej wymaga wytrwałości. Nie daj się więc zmylić prostotą tych działań, bo zmiana nawyków wymaga dużo cierpliwości. Dobra wiadomość: to działa.

Ach, i jeszcze jedno…

Jeżeli nie jesteś swoimi myślami, to kim jesteś?

Marek Sobociński

Komiks rysował Aleksander Zawada