Co byś powiedział sobie młodemu?

– Świat się zmienił od czasów mojej młodości, ale gdybym miał coś radzić w kontekście egzystencjalnym, jako człowiek, który wielu rzeczy spróbował i zaznał, ale też jako psycholog, powiedziałbym: „Myśl mniej”.

To radzi nauczyciel akademicki?

– Nie uważam, że myślenie samo w sobie jest złe, ale że powinno być narzędziem do rozwiązywania określonych problemów, tymczasem w naszej kulturze używamy go bez przerwy i do wszystkiego. To pochłania energię, działa jak włączone w smartfonie wi-fi, coraz bardziej poszerza swój zakres wpływów.

Co w tym złego? Młodym ludziom często zarzuca się, że nie myślę.

– Jeżeli w młodości za dużo się myśli, a za mało żyje, podkopuje to radość życia. Mam wrażenie, że w wyniku rozbuchanego myślenia tracimy dostęp do samych siebie. To godzi w nas jako zwierzęta, dzieci, jednostki otwarte i kreatywne, instynktowne, które od małego mają dostęp do tego, co im się podoba lub nie. Badania nad sportowcami pokazują, że dobrzy tym się różnią od złych, że myślą mało i dobrze, a źli – dużo i źle. W młodości często rezygnowałem z różnych okazji, myśląc, że mam czas albo że nie można mieć wszystkiego od raz. Daniel Gilbert w książce „Na tropie szczęścia” pisał o ludziach, którzy zbliżają się do końca swojej drogi na ziemi. Na ogół nie żałują swoich uczynków, ale tego, czego w życiu nie zrobili, czyli inaczej, niż sugerują różne doktryny religijne czy potoczne wyobrażenia.

 

Źródło: fragment z książki „Co byś powiedział sobie młodemu” autorstwa Katarzyny Bielas.

Bartłomiej Dobroczyński – psycholog, pracownik naukowy w Instytucie Psychologii UJ oraz autor wielu książek z zakresu psychologii.