rys-01-popr-2rys-02-popr-2rys-04-popr-2rys-07-popr-2 rys-08-b-popr-4rys-09-popr-2 rys-10b-popr-4

„Nigdy nie przepłyniesz oceanu, jeżeli boisz się stracić z oczu brzeg”.

 Krzysztof Kolumb

Alfred Hitchcock rozpoczynał filmy od „trzęsienie ziemi” a ja rozpocznę od kilku złych wiadomości. Pierwsza z nich jest dla tych, którzy próbują przepłynąć przez życie bez bólu i lęku. Nie da się! No chyba, że jesteś psychopatą, który ma uszkodzoną część mózgu o nazwie ciało migdałowate, odpowiedzialne za nasze reakcje emocjonalne. Ale nie ma co im zazdrościć. Jeżeli komuś przebiegła przez głowę myśl „takim to dobrze” to już śpieszę z informacją, że nie jest im dobrze. A więc dla psychopatów mam też złą wiadomość, bo głównym zadaniem tej małej części naszego mózgu jest ostrzeganie nas przez niebezpieczeństwem, które kiedyś już miało miejsce. Kolejną złą wiadomością dla nas jest to, że nasz system nerwowy działa na zasadzie dodawania i nie potrafi odejmować. Nie da się więc oduczyć nabytej kiedyś reakcji na trudne sytuacje. Co gorsza, ciało migdałowate lubi sobie trochę pokonfabulować i pododawać parę dodatkowych szczegółów do przeżytych przez nas historii.

Jeżeli więc chcemy wypłynąć na morze i czerpać z życia satysfakcję, musimy być gotowi na zaakceptowanie tych czasami bardzo bolesnych odczuć i wypracowanie nowych zachowań, które dodamy do naszego repertuaru reakcji. Do portu natomiast wracają lub w nim pozostają Ci z nas, którzy próbują uniknąć bólu związanego z lękiem. Paradoksalnie to drugie rozwiązanie jest o wiele bardziej bolesne. Owszem, w pierwszym momencie przynosi uczucie ulgi, ale w długim okresie przyczynia się do ograniczenia naszego potencjału, tworząc życie bardziej bolesnym i nieszczęśliwym. Przypomnijmy sobie jeszcze raz starą mądrość z dialogu, że nie mamy władzy nad wiatrem, możemy tylko umiejętnie ustawić żagle. Chcąc więc wypłynąć na pełne morze, musimy nauczyć się nad czym da się panować, a nad czym nie. Ten, kto chce wieść wartościowe życie, musi zabrać lęk na pokład i nauczyć się z nim radzić sobie. Musi go zaakceptować.

Akceptacja nie jest poddaniem się. Jest raczej uświadomieniem sobie, że dotychczasowy sposób działania, nie sprawdził się. Nie jest także tolerowaniem jakiegoś niekorzystnego stanu w zamian za inne korzyści, na przykład święty spokój.

Akceptacja jest procesem, otwartą postawą wobec emocji i myśli wynikających z naszych doświadczeń życiowych. Możemy ją doskonalić, choć nigdy nie będziemy jej wykorzystywali bezbłędnie. Dlatego zanim wypłyniemy na pełne morze, uczmy się z naszym lękiem pływać przy brzegu. Z każdą zaś opanowaną umiejętnością radzenia sobie z nim, wypływajmy na coraz to szersze wody.

Zapraszam na warsztaty „Czas na odważne działanie”.

Marek Sobociński

Komiks rysował Aleksander Zawada


Podziel się